niedziela, 28 stycznia 2018

Wędka, piwo, rybka i rzeka …

Jak tutaj w Puerto Suarez żyją ludzie? Z czego się utrzymują? Co takiego jedzą? Co robią całymi dniami?
Wiele można by pisać o tutejszym życiu. Może zacznę od najważniejszego (no prawie najważniejszego żeby nie marginalizować Pana Boga) czyli od jedzenia. Kwestia tutejszego żywienia to kwestia gustu. Z racji tego że jest tutaj dostęp do rzek to ludzie zajmują się łowieniem ryb. Różne rodzaje ryb można złowić. Ogólnie jest tak, że przyroda hojnie obdarza tych ludzi, dlatego jeśli ktoś tutaj potrafi łowić ryby - to on i jego rodzina nie umrą z głodu. Zawsze coś można złowić a potem usmażyć. Nie jest to wielka filozofia. Problemy z głodem mają tutaj ludzie leniwi, którym nie chce się nic robić. Dlatego rzadko można zauważyć kogoś kto tutaj prosi o jedzenie. Jeśli ktoś jest głodny to bierze kawałek żyłki i idzie łowić ryby.

Oczywiście rybki także można kupić nie trzeba ich łowić samemu. Najlepiej wczesnym rankiem udać się nad rzekę gdzie prawie całą noc łowią rybacy i od można nich kupić świeżą rybkę. Można też iść na targ, ale tam niestety wciskają stare ryby i w efekcie taka rybka zaspokoi głód ale cały dzień będzie się nią chepało (nie wiem jak to się pisze) no i w kibelku trzeba będzie spędzić trochę czasu. Dlatego lepiej rano iść nad rzekę i wybrać od wędkarzy świeżo złowioną rybkę. Mnie osobiście smakują piranie. Ostatnio nawet w klasztorze zrobiliśmy zupę z piranii i usmażyliśmy ją. No dobra kucharka to zrobiła, ja tylko jadłem. Ale warto było.
Oprócz ryb można także i upolować kajmana, krokodyla. O tym jednak nie należy się chwalić, ponieważ są one pod ochroną. Z tym że nikt tego nie respektuje. Nawet „policjanci” (trudno tutaj mówić o policji, ale to ci którzy teoretycznie mają pilnować porządku) przychodzą na targ i widzą jak ludzie sprzedają ogon kajmana i nic z tym nie robią – bo sami go jedzą. Oficjalnie jest zakaz, nieoficjalnie można polować i jeść ogon krokodyla. Dlaczego tylko ogon można kupić i jeść? Ponieważ mięso kajmana jest bardzo twarde, natomiast jego ogon jest miękki z racji tego że kajman porusza nim non stop gdy pływa. Więc rano oprócz rybek można kupić ogon kajmana. Taki ogon trzeba pokroić w kostkę i przysmażyć. Wygląda jak mięso z piersi kurczaka i nawet podobnie smakuje.
Oczywiście dodatkiem do dań jest zawsze ryż, bez którego tutaj nie można wyobrazić sobie obiadu. Jeśli chodzi o mnie to mi ten ryż już bokiem wychodzi, dlatego jak widzę ziemniaka to bez namysłu zaraz biorę go na talerz. Popularna jest także zupa, której przygotowanie pochłania sporo czasu. Nazywa się „pataska”. Robi się ją zazwyczaj w nocy, a je się na śniadanie. Często kiedy są jakieś uroczystości wieczorem to potem podaje się ją rano na drugi dzień. "Pataskę" sporządza się z głowy krowy albo świni, no i oczywiście musi być w środku gotowana kukurydza. Trzeba to długo gotować, dlatego zazwyczaj na specjalne okazje podają „pataskę”. Mi osobiście smakiem przypomina bogracz. 

Inne mięso typu kurczak, cielęcina, wołowina także można tutaj nabyć. Często kury, świnie, krowy a nawet konie chodzą sobie wolno po lesie, dróżkach, więc ukatrupienie takiego zwierzaka to żaden problem. Przyrządza się tutaj także potrawę którą nazywamy „eskabeće” jest to półmisek na którym znajdują się gotowane warzywa (cebula, duuużo cebuli, marchew, fasolka szparagowa) a także gotowane mięso z kurczaka lub gotowana ryba. Nie wspomnę już o tym, że jest to zdrowe, ponieważ nie zawiera dużo tłuszczu, a po drugie smakuje rewelacyjnie.
Jak widzicie jedzenie wbrew pozorom jest urozmaicone, ale trzeba je sobie upolować. Rybkę złowić to nie sztuka, ale mimo wszystko trzeba wiedzieć jak to zrobić. Wielu tutejszych mężczyzn chętnie chodzi łowić ryby. Zabierają ze sobą brazylijskie piwo, które z racji terenu przygranicznego można bez problemu i tanio kupić … i idą łowić ryby. A jak nic nie złowią to i tak są zadowoleni ponieważ wracają do domów podchmieleni. A co wtedy jeść jak nic nie złowią? … zawsze coś upolują. To w końcu ich kawałek ziemi i wiedzą jak przeżyć. Jednakże zawsze można coś kupić. Kiedy przekraczają granicę z Brazylią to ludzie już muszą używać innej waluty: „Reales”, która obowiązuje w Brazylii.
Bardzo podoba mi się te proste życie. Proste życie - proste problemy - radość z prostych rzeczy - brak zasięgu w telefonie, brak internetu,  jakaś prosta rybka to zjedzenia... niewiele nam potrzeba do życia - tutaj na nowo tego doświadczam.