piątek, 24 marca 2017

Wybuch … huk … uciekający ludzie

Krótko po moim przyjeździe do Cochabamby. Jeden z pierwszych dni rozpoczął się troszeczkę nietypowo dla mnie. Rano za moim oknem usłyszałem huk, jakby wybuch materiałów wybuchowych … po chwili zauważyłem uciekający tłum ludzi … Co to wojna? Nie … to zwykła tutejsza boliwijska manifestacja.
Cochabamba jest miastem gdzie prawie codziennie odbywają się manifestacje, strajki. Ludzie wychodzą na ulice aby walczyć o swoje prawa np. do odpowiednich wynagrodzeń, do wody, gazu, naprawy dróg. Nie ma tutaj jakiś ideologicznych manifestacji. Ludzie domagają się prostych i zwyczajnych warunków do życia. Często manifestacjom towarzyszy huk petard, który dla niewtajemniczonych brzmi jak strzały z broni. Nad demonstracjami policja ma swoją uwagę skupioną, aby nie doszło do niekontrolowanych wybuchów petard i zamieszek.
Kto bierze udział w takich manifestacjach? To jest dobre pytanie. Zazwyczaj kiedy jest ogłaszany strajk; są zobowiązani do niego wszyscy pracownicy. Brak ich obecności może wiązać się z karą pieniężną bądź też problemami w pracy. Więc wszyscy muszą być obecni i manifestować - czy się to komuś podoba czy nie. Poza tym w strajkach i manifestacjach biorą udział ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia po co jest dany strajk, ale są obecni bo im zapłacono. Więc można na takich strajkach także zarobić. Ludzie idą na manifestacje tylko po to aby robić sztuczny tłum i dostać za swoją obecność pieniądze. Oczywiście takie strajki nie tylko mają miejsce w Cochabambie. Ostatnio byłem w stolicy Boliwii czyli w La Paz aby odwiedzić moich współbraci. Tam także każdego dnia ludzie wychodzą na ulice i strajkują.
Dlaczego ludzie uciekają przed manifestacjami? To proste, aby nie prowokować. Inni biegną ile mają siły w nogach aby nie spóźnić się na przemarsz bo jak wcześniej wspomniałem grozi im wtedy kara pieniężna lub problemy w pracy. Oczywiście te strajki nie wiele zmieniają. Rzadko który polityk się tymi ludźmi przejmuje. Więc po co ludzie organizują te strajki? Jest kilka powodów: aby pokazać że po prostu są i krzyczą jak to Boliwijczycy maja w zwyczaju – dużo larma – mało konkretów, a po drugie dla tych ludzi to okazja aby się spotkać, po strajku napić się piwa, niektórzy jeszcze zarobią na tym … czyli nic konkretnego. Ogólnie obecna polityka nie za bardzo sprzyja obcokrajowcom. Zazwyczaj Europejczyk jest tutaj traktowany jak kolonizator. Niestety pokutuje jeszcze myślenie niewolnicze które tutaj wcześniej było, bo przecież Boliwia była kolonią Hiszpańską. Dlatego często obcokrajowcy maja tutaj różne problemy i trudności pod każdym względem. Nawet na budynku rządu w Boliwii w La Paz zawieszono zegar który wskazuje godziny do tyłu. Jest to pewien symbol, że Boliwia odlicza lata aż wróci do momentu kiedy nie została odkryta i skolonizowana przez Europejczyków.
A wracając do La Paz, gdzie się ostatnio udałem … jest to piękne miasto znajdujące się w górach na wysokości 3800 metrów – czyli jak ktoś ma problemy z wysokością górską to dla niego to miasto nie jest wskazane, chyba że ma przy sobie liście koki lub herbatkę z tych liści. Ogólnie La Paz (tłumacząc na język polski: pokój) jest miejscowością gęsto zabudowaną, nie posiada wiele drzew, ponieważ im wyżej w górach tym roślinność jest uboższa.
Miasto można obserwować z różnych stron i zboczy górskich, ponieważ znajduje się w dolinie. Z dalsza sprawia ono surowe i chłodne wrażenie, ale kiedy udamy się w głąb miasta to nie wiele ono odbiega od zwykłych miasteczek Europejskich. Ludzie którzy tutaj mieszkają mają inne rysy twarzy – nazywamy ich „kolia” – niewiele mówią, są bardzo nieufni co do obcokrajowców; tolerują nas ponieważ turyści mają pieniądze, które próbują od nas wyciągnąć przy pierwszej lepszej okazji proponując coś do kupienia. Osobiście miałem trochę śmieszną sytuację z tymi ludźmi. Pewien fryzjer widząc mnie spacerującego po mieście, wyszedł ze swojego zakładu i wskazując na moją brodę wołał: „Panie już trzeba byłoby się ogolić”, na co ja zareagowałem śmiechem. Rzeczywiście ludzie a dokładnie Boliwijczycy nie noszą brody, bo zazwyczaj nie mają zarostu na twarzy. Kiedy mnie pytają dlaczego się nie golę? Dlaczego nosze brodę? Nie chce mi się im tłumaczyć więc żartobliwie mówię że bez brody jestem bardzo przystojny i wtedy kobiety ma mszy nie potrafią się skupić bo ciągle na mnie patrzą – więc dla ich dobra nosze brodę aby nie miały pokus i rozproszeń. No ale rzeczywisty powód dla którego noszę brodę jest taki, że nie chce mi się codziennie golić J … wiem wiem pomyślicie, że jestem leń … i macie rację.
Kończąc powoli … z jednej strony zauważymy tutaj manifestacje a z drugiej strony La Paz czyli pokój. Ludzie w Boliwii sporo manifestują, ale mimo wszystko chcą oni żyć w pokoju. Nie oczekują luksusów ale zwykłego pokoju, harmonii, podstawowych warunków do życia. Cieszą się kiedy mają czas na spotkania rodzinne, kiedy coś kupią lub coś sprzedają. I choć huk petard, krzyki i liczny tłum na ulicach może budzić niepokój - to tak naprawdę jak ktoś z nich nie jest pijany lub podstawiony to krzywdy nie zrobią. Dobrze byłoby gdyby ta idea pokoju mocno trwała tutaj w Boliwii oraz w naszych sercach. Bo wzajemna zgoda, pokój i szacunek potrafią wiele dobra uczynić i ludzie choć nie mają wszystkiego są zadowoleni z życia … oby tak było tutaj w Boliwii i na świecie.