piątek, 8 grudnia 2017

Adwentowo

No i rozpoczęliśmy adwent. Niby wszystko normalnie…
W naszej kaplicy klasztornej pojawił się wieniec adwentowy. W naszych kościołach ludzie przygotowali także wieńce z czterema świecami… i choć czasami świece znajdujące się tutaj na wieńcu mają różne kolory to nic nie szkodzi… Rozpoczął się adwent.
W Polsce charakterystyczne dla adwentu są roraty. Msze Święte kiedy to dzieciaki z lampionami biegną do kościoła. Roraty zawsze mają swój klimat: nieoświetlony kościół, lampiony, obrazki, pytania, odpowiedzi na karteczkach, nagrody… jednym słowem frajda. Tutaj w Boliwii roratów nie ma, ludzie nie znają tego zwyczaju. Ciemności na Mszy Świętej to normalka, jak wyłączą prąd to jest ciemno, więc dla ludzi to nic nowego, że czasami w kościele jest ciemno.
Natomiast są tutaj inne zwyczaje, których w Polsce nie ma. Jednym z nich jest zwyczaj „posad”. Cóż to takiego jest? Otóż w okresie adwentowym grupka dzieci (czasami jest ich nawet 100) wraz z księdzem i dorosłymi po Mszy Świętej wieczornej wychodzą z kościoła i udają się każdego dnia do jakiegoś domu z figurką Matki Bożej i św. Józefa. W domach modlą się z całą rodziną, po modlitwie jest słodki poczęstunek. Dla dzieciaków jest to wielka frajda kiedy to przy dźwięku instrumentów i śpiewie na ustach wychodzą z kościoła i idą procesyjne do wcześniej już przygotowanych domów. Jest wiele rodzin, które chcą aby do nich się udać z modlitwą. Nie wszystkie da się odwiedzić.
Adwent jest to także czas kiedy zaczynają się tutaj w Boliwii wakacje, od pierwszych dni grudnia aż do pierwszych dnia lutego dzieci mają wolne od szkoły. Niestety wielu z nich nie ma pomysłu co zrobić ze swoim wolnym czasem i  w efekcie większość wakacji spędzają przed telewizorem. Oczywiście w naszych kościołach organizowane są różne akcje i spotkania dla dzieci, ale komu by tam chciało się ruszyć cztery litery i wyjść z domu.
W adwencie w Boliwii jest już mocno zaawansowana pora deszczowa. Na niebie pojawiają się chmury z których później są burze i deszcze tropikalne. Kiedy pada deszcz w Santa Cruz sparaliżowany jest ruch na drogach. Powodem tego jest to, że nie ma studzienek kanalizacyjnych i drogi zamieniają się w rwące rzeki. W efekcie czasami są wypadki śmiertelne. Poza tym jak pada deszcz to tutaj nikt z domu nie wychodzi. Ludzie nie przychodzą na umówione spotkania, nie realizują swojej pracy ... tłumacząc się ... że pada deszcz. Jednakże po deszczu znowu życie nabiera rozpędu.
Ważnym dniem w adwencie jest wspomnienie św. Mikołaja. W Polsce wszyscy pamiętają o upominkach i prezentach wręczanych w tym dniu. Tutaj w Boliwii ten zwyczaj  nie jest znany. Ludzie w ogóle nie znają św. Mikołaja, nie robią w tym dniu prezentów, które później wręczają innym. Ale… ja postanowiłem w jednym z moich kościołów zorganizować takie spotkanie… Zaprosiliśmy dzieci na Eucharystię, po której przebrałem się za św. Mikołaja i dzieciakom rozdawałem prezenty. Było wiele frajdy i radości.
Dawno tak nie przeżywałem adwentu, często myślami wracam do rorat, które prowadziłem w naszym klasztorze bytomskim. Troszeczkę brakuje mi tego polskiego klimatu adwentowego. No ale cóż co kraj to obyczaj. Ważne żeby doceniać to co się ma. I choć na roraty tutaj nie będę chodził to w moim pokoju pojawił się … lampion … który o roratach mi przypomina.