Gwieździste niebo

Pobyt w naszym klasztorze w Choczu minął mi szybko i przyjemnie.






Po raz kolejny doświadczyłem wielkiej życzliwości płynącej ze strony współbraci oraz ludzi z którymi spotykałem się na mszach świętych. Piękno przyrody, świeże powietrze, wieczory przy gwieździstym niebie i wspaniała atmosfera w klasztorze sprawiły że mogłem trochę psychicznie i fizycznie odpocząć.
 

Choć uczucia eschatologiczne związane z przemijaniem życia człowieka i jego wędrówką ciągle mi towarzyszyły. Powodem tego był pogrzeb młodej dziewczyny w którym uczestniczyłem oraz wspomnienia o moim współbracie który był tutaj przełożonym (osobiście dla mnie przyjacielem), a który właśnie w tym klasztorze zmarł mając zaledwie 39 lat. W dniu jego śmierci mieliśmy razem wyjechać w Bieszczady. Nigdy tam nie byłem, ale pod wpływem jego licznych opowiadań o Bieszczadzkiej krainie chciałem tam wraz z nim pojechać, tym bardziej że doskonale znał te tereny. Jednakże nie było nam to dane ...
On zakończył swoją ziemską wędrówkę ... Trochę mi brakuje jego obecności: poczucia humoru, otwartości, skromności, flegmatyzmu ...
Dla jednych wędrówka się kończy ... dla mnie ona jeszcze trwa ...

     

Komentarze