The end

...koniec będący początkiem...



"The end" zazwyczaj ten napis automatycznie kojarzę z końcem filmu.
Jest on tak charakterystyczny ze swej natury, że widząc go wiem, iż już nic nie będzie, a bynajmniej nie będzie on czegoś rozpoczynał. Jednakże w moim przypadku było inaczej.
... koniec był  początkiem ...  i nie jest to bynajmniej prowokacja filozoficzna czy też logiczna ...
Moja wędrówka zakonna prowadzi mnie dziś do naszego klasztoru w Choczu, gdzie w najbliższą niedzielę mam głosić homilie na mszach świętych podczas których będę prosił o wsparcie modlitewne i materialne na rzecz mojego wyjazdu na misje. Pierwsze godziny w klasztorze rozpoczynają się od "końca", którym jest moje uczestnictwo we mszy świętej pogrzebowej młodej trzynastoletniej dziewczyny, która po dziewięciomiesięcznej walce umiera na białaczkę ...
Nawet nie przypuszczałem, że taki będzie początek mojego pobytu ... Dziewczyna która zakończyła swoje ziemskie wędrowanie ... dużo dało mi to do myślenia ... gdybym miał teraz miał umrzeć i stanąć przed Panem Bogiem ... Jakie to byłoby spotkanie? Odpowiedź zachowam dla siebie, ponieważ wiele myśli ciśnie mi się do głowy ...


Komentarze