czwartek, 15 września 2016

Rajzefiber

Tuż przed wyjazdem jest oczekiwanie moje i innych...


Zazwyczaj przed przed oczekiwaną, daleką i ekscytującą podrożą mamy rajzefiber :-) czyli zdenerwowanie.
Jest wieczór, czas kiedy pożegnałem się z rodziną, współbraćmi, a jutro wyjazd ...
Będąc szczerym nie przeżywam go aż tak, że nie mógłbym spać, nie leżę na łóżku i nie wpatruję się w sufit w oczekiwaniu na wylot samolotu. Może spowodowane jest to tym, że jeszcze jestem zaabsorbowany pakowaniem :-) jak zwykle na ostatni moment.
Pakowanie się do dwóch walizek z jednej strony jest dobrą okazją aby pozbyć się niepotrzebnych rzeczy, a z drugiej zawsze weryfikuje to, co rzeczywiście człowiekowi jest potrzebne w życiu codziennym: habit, szaty i akcesoria liturgiczne, ubrania i kilka przedmiotów codziennego użytku.
W związku z wyjazdem często byłem ostatnio pytany czy się denerwuje? Odpowiadając na te pytania muszę powiedzieć, że nie denerwuję się. Na razie trochę myślę nad samą podróżą, jestem raczej ciekawy tego, co mnie spotka już za kilka dni.
Ale o tym to napiszę już z Boliwii ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.