Nic

Kiedyś słyszałem piosenkę, którą śpiewali bracia Golcowie, a która była zatytułowana: „piosenka o niczym”. Osobiście bardzo mi się spodobała i przypadła do gustu.
Posty które publikuję na moim blogu mają różny charakter, dlatego idąc za myślą znanej mi piosenki postanowiłem i ja napisać … „post o niczym”
Pisane na blogu jest dla mnie odskocznią od pracy misyjnej. Choć wiele jest tutaj pracy i nie raz muszę wykradać sobie czas na to, aby cośik napisać na blogu, to jednak ważne jest dla mnie prowadzenie go i umieszczanie wpisów.  Zazwyczaj posty pojawiają się w poniedziałki i piątki, ale nie jestem regularny w ich pisaniu. Wszystko za sprawą pracy i weny twórczej. Są chwile kiedy mam trochę wolnego czasu i przychodzi mi ochota na napisanie czegoś, zazwyczaj wtedy nie zwlekam, bo wiem, że później będzie sporo pracy misyjnej i może zabraknąć mi czasu i sił na napisanie czegoś. W konsekwencji czasami jestem w pisaniu postów o tydzień do przodu. Ostatnio zastanawiałem się nad tym, kiedy mieliśmy dosyć konkretną burze, a pioruny uderzały dookoła mojego domu (ponoć jeden przeleciał przez zakrystię - 10 metrów od mojego pokoju)  jakby to wyglądało gdybym zginął, a posty nadal przez kolejny tydzień byłyby publikowane. Ciekawe co by ludzie pomyśleli … chyba to że: nawet z za światów musi coś napisać :-)
 Po co prowadzę bloga? Z jednej strony dla samego siebie, abym upamiętnił moje przeżycia; a z drugiej strony dla tych, których ciekawi moja życiowa wędrówka. Ta wędrówka obejmuje nie tylko pracę i przygody misyjne, ale także moje osobiste spostrzeżenia, opinie z którymi nie każdy musi się zgadzać. Oczywiście jak się co poniektórzy zorientowali nikt mi tego bloga nie animuje, nikt nie sprawdza stylistyki oraz ortografii moich postów, dlatego są one często zagmatwane, stylistycznie niepoukładane - ponieważ nigdy nie byłem „miszczem łortografji” :-)
Ufam, że czytelnicy mi wybaczą braki w stylistyce i poprawnej polszczyźnie. Gdyby ktoś zaglądał na mojego bloga z tą intencją, że znajdzie tutaj sporo wartościowych, pięknych i profesjonalnych zdjęć – także może się zawieść. Blog ten nie jest jakimś archiwum fotograficznym.
 Celem tego bloga nie jest także systematyczne pisanie kroniki wydarzeń, które mnie tutaj na misjach spotykają. Krótko mówiąc: mój blog to nie jest dziennik pokładowy kapitana Nemo - gdybym miał prowadzić rzetelną kronikę to uwierzcie mi żaden Gal Anonim i inni kronikarze nie nadążaliby opisać tego co ja doświadczam i przeżywam. Z drugiej strony blog nie ma też na celu wypisywania niesamowitych moich przygód, które mrożą krew w żyłach. Jest to po prostu zwykły pospolity blog … blog człowieka - wagabundy, który dzieli się swoją życiową wędrówką. Codzienność w której żyjemy dostarcza nam wystarczająco sporo doświadczeń, z którymi jako ludzie możemy się dzielić i wzajemnie ubogacać. Życie każdego z nas jest niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju, dlatego warto właściwie je wykorzystać. Oczywiście nie każdy tak jak ja może wyjechać do Boliwii, aby głosić Ewangelię (przynajmniej próbuję to tutaj robić – jaki będzie efekt – czas pokarze). Dlatego, dzielę się z wami tym, czego doświadczam w Boliwii. Oczywiście moje opisy boliwijskiej rzeczywistości nie oddają całościowego obrazu tego, co tutaj się dzieje. Pewnych rzeczy, wydarzeń oraz odczuć nie da się ubrać w słowa czy też stosownie opisać – trzeba je przeżyć na własnej skórze.

Nie jestem człowiekiem, który lubi wszystko fotografować. Najważniejsze dla mnie jest to, że w pamięci zachowam wydarzenia, ludzi i sytuacje, które mnie tutaj spotykają. Po drugie z publikowaniem zdjęć jest taki problem, że mam tutaj trudności z dostępem do internetu, gdyż jest on drogi, bardzo wolny i często sobie znika nie wiadomo gdzie … dlatego nie korzystam za bardzo z internetowych komunikatorów, mało wrzucam zdjęć do sieci - choć ostatnio trochę mi się udało umieścić zdjęć na FB :-)


„Post o niczym” dobiega końca. Następny post na pewno będzie miał inny charakter … na pewno coś ciekawego i niezwykłego będzie się działo … tylko co? Tego jeszcze nie wiem … okaże się w najbliższym czasie.



Komentarze