poniedziałek, 2 stycznia 2017

Polskie akcenty

Czerwony, żółty, zielony – kolory flagi Boliwijskiej; co chwilę śpiewny hymn Boliwii, wiele takich symboli narodowych towarzyszy Boliwijczykom w codziennym życiu; ale wśród nich pojawiają się POLSKIE akcenty …
Wyjeżdżając na misje człowiek zostawia swoją ojczyznę, swój kraj. Dopiero na misjach doświadczam jak Polska jest dla mnie ważna. Jak istotna była kultura wśród której wzrastałem, przebywałem, pracowałem. Na misjach można zauważyć łezkę w oczach misjonarzy którzy śpiewają „Czarna Madonno”. Nie raz misjonarze mają rozwieszone w swoich pokojach, domach, flagi Polskie – akcentując tym samym swoja przynależność narodową. W prawdzie jesteśmy tutaj w Boliwii na misjach, poświęcamy się dla tutejszych ludzi, ale część serca zawsze jest mimo wszystko w Polsce, przy naszych rodzinach, znajomych … Interesujemy się tym co dzieje się w kraju, modlimy się za naszą Panewnicką Prowincję Zakonną. To właśnie na misjach kolory biało-czerwone jakoś bardziej rzucają się w oczy; a gdy w pobliżu pracuje jakiś ksiądz z Polski to automatycznie wiemy, że trzeba się co jakiś czas spotkać. Nie mówiąc już o tym, jak wiele radości sprawia mi to, kiedy po całodniowej pracy przychodzę do siebie i mogę posłuchać sobie śląskich szlagierów.
Kiedy się bliżej przyjrzymy to można tutaj na misjach spotkać polskie akcenty, które pozostawiają po sobie misjonarze. Na przykład ostatnio na jednej wiosce do której jeżdżę widziałem w szafie kościelnej stary kielich, więc postanowiłem go wyczyścić. Podczas czyszczenia zobaczyłem na nim napis i z jednej strony nie wierzyłem własnym oczom a z drugiej strony chciało mi się śmiać kiedy przeczytałem: Franciszkanie Zabrze. Najwidoczniej musiał tu być jakiś mój współbrat z Polski i zostawił kielich, który pewnie podarowano mu jak wyjeżdżał na misje. Niby mała niepozorna rzecz, ale pokazuje jak wiele ludzi, czasu i cierpliwości potrzeba aby Ewangelia trafiła do serc ludzi.
Jakiś czas temu podczas jednej z uroczystości Maryjnych w której brałem udział, ludzie przynieśli do Kościoła na Eucharystię figurki oraz obrazki Matki Bożej. Po Mszy Świętej kapłan je wszystkie pobłogosławił i miała miejsce uroczysta procesja razem z figurkami i obrazami. Jest to częsty widok mający miejsce przy większych uroczystościach. Wtedy tłum ludzi schodzi się aby publicznie w procesji razem z Matką Boże przejść przez ulice. W tym czasie kilka grup orkiestrowych które są podzielone w procesji (z powodu licznego tłumu) przygrywają piosenki na trąbkach, skrzypcach i innych instrumentach. Kładą wielki nacisk na takie świętowanie, bo w ten sposób oddają cześć Maryi. Widziałem jednego chłopaka który grał na trąbce i miał problemy z chodzeniem, więc jedną ręką trzymał trąbkę, drugą ręką trzymał kolegę za ramię i utykając szedł w procesji i grał.
W tym czasie ludzie nieśli duże i małe figury Matki Bożej, która tutaj w Boliwii cieszy się wielką pobożnością; mieli w swoich dłoniach obrazki Maryi … a ja szedłem razem z nimi trzymając w swoich dłoniach wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej, który na dwa miesiące przed wyjazdem na misje otrzymałem od swojego prowincjała. Choć to ta sama Matka Boska ale byłem dumny, że tutaj na drugim końcu świata mogłem uczcić Markę Boską Częstochowską.  Wielu mnie pytało skąd ten wizerunek jest, a ja wtedy dumnie odpowiadałem: z POLSKI.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.