Kontrasty

Czarny i biały … dzień i noc … woda i ogień … flegmatyk i choleryk … kontrasty towarzyszą nam w codzienności. Patrząc na życie Boliwijczyków nie da się nie zauważyć kontrastów jakie tutaj panują.
Boliwia jest biednym krajem, ale różnice jakie tutaj panują między ludźmi są bardzo wielkie. Inny styl życia i inne warunki maja ludzie mieszkający w dużych miastach: Santa Cruz, Cochabamba, La Paz, Sucre, Potosi itd. Jest kilka takich miast gdzie jest zupełnie inny poziom życia i cywilizacji, który porównać można to takich średnio rozwiniętych miasteczek europejskich. W tych miastach znajdziemy bary, kawiarnie, szpitale, sklepy specjalistyczne. Ludzie chodzą tam ładnie i czysto ubrani, choć oczywiście nie brakuje biedy i tych którzy żyją bardzo ubogo – poza marginesem społecznym.Wystarczy jednak wyjechać z miasta, aby zobaczyć jak naprawdę żyją Boliwijczycy. Wielu z nich mieszka z drewnianych domkach zbitych z desek, na dachu mają starą blachę lub po prostu dach jest zrobiony z liści palmy. 
Ich domki w środku nie mają pokoi, znajduje się tam jakieś stare łóżko, hamak, byle jaka półka zdolna pomieścić ubrania i rzeczy codziennego użytku. Jednym słowem – bieda. Ludzie ci utrzymują się z tego co im wyroście (kukurydza, juka, ziemniaki, cebula, pomidory itd.) oraz z tego co chodzi im po podwórku (krowy, świnie, kury). Często widzi się domki zrobione z gliny – ale jest to bardzo niebezpieczne – z dwóch powodów: po pierwsze jak przyjdzie obfity deszcz (a często takie deszcze tutaj są) – woda podmyje dom, wypłucze glinę i wiemy wtedy co się stanie – będzie buuuuum i domek się zawali. Po drugie jak już ktoś chce robić domek z gliny to musi tą glinę z zewnątrz otynkować, ponieważ w glinie żyją sobie zwierzątka które nocą wychodzą i kąsają sobie ludzi. Dlatego ludzie wolą zbić kilka desek na ściany i mieć święty spokój. Bo deszcz desek nie podmyje.
Zabawne jest dla mnie to, że często te biedne prowizoryczne domy z dziurawym dachem i bez drzwi - są pięknie pomalowane. Po co to robią? Nie wiem … może przez to aby napisać na domach kto w nich mieszka, i trochę ukoloryzować tą szarą boliwijską codzienność. W ogóle Boliwijczycy lubią kolory i mają bzika na punkcie strojenia się. Kiedy jest niedziela i przychodzą do kościoła wkładają najlepsze ubrania jakie mają, stroją się – bo w końcu jest niedziela. Ktoś z zewnątrz widząc Boliwijczyków wystrojonych w niedzielę – nie przypuszczałby że tutaj jest bieda. Ale kiedy tylko niedziela lub jakaś uroczystość się skończy zakładają potargane koszulki, japonki na stopy i wracają do codzienności. Strój dla nich ma ważne znaczenie –dlatego misjonarz nie może przyjechać do nich ubrany byle jak. Misjonarz dla nich to ktoś wyjątkowy, przedstawiciel Pana Boga więc musi się prezentować: habit lub koszula kapłańska, czyste buty … no chyba że jedzie się do dżungli to nie ma takiej opcji – tam cieszą się z misjonarza ubranego byle jak. A propo niedzieli … bardzo pozytywnie zaskakują mnie tutaj dzieci i młodzież którzy w niedzielę są dwa lub trzy razy na mszy świętej i to nie z tego powodu, że nie mają co robić – oni po prostu chcą i mają taka potrzebę relacji z Panem Bogiem.
Mocno widoczne tutaj są kontrasty życiowe, ale najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ci ludzi są szczerzy. Jak jest czas na robotę to w potarganych spodniach, bez koszulki pracują … jak jest czas na kąpiel to dzieci z gołym tyłkiem na swoim podwórku się myją … jak jest czas na niedzielę lub jakąś fiestę to zakładają najlepsze ubranie, robią sobie fryzury i świętują.

I to jest piękne. Szkoda tylko że dla wielu ludzi (nie tylko w Europie ale i często dla mnie samego) codzienność niczym się nie różni od siebie. Nie potrafimy cieszyć się tym co przyszło: jak jest praca – to źle bo będziemy zmęczeni; jak jest impreza lub niedziela to też źle bo znowu trzeba iść do kościoła lub spotkać się z ludźmi no i w co się tu ubrać? … tak źle i tak niedobrze. Szkoda że nie potrafimy żyć kontrastami życiowymi i dzielić sobie czasu na Pana Boga, rodzinę, pracę, przyjaciół, przyjemności, hobby … i cieszyć się tym, bo naprawdę jest z czego się cieszyć.

Komentarze