Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

Gospodarz

Obraz
Jeden ksiądz na 30 tysięczne miasto i do tego okoliczne wioski … W Wielkanoc na Guarayos bardzo wiele się działo; nie tylko pod względem liturgicznym … wszystko rozpoczęło się rano. Ja byłem na mojej wiosce San Pablo; mój współbrat rozpoczynał mszę świętą w Ascencion; a brat zakonny wyjechał na wioskę … wyjechał, ale nie dojechał ... bo po drodze miał bardzo groźny wypadek samochodowy. Na szczęście na drodze znalazła się osoba, która wyciągnęła go i przywiozła do Ascencion; a stąd nie pozostało nic innego jak ponad 300 km wieźć go do w miarę normalnego szpitala w Santa Cruz, gdzie chłopaka poskładają do kupy. Ja o wszystkim dowiedziałem się dopiero jak przyjechałem z wioski. Drugi współbrat w Wielkanoc też wyjechał do Santa Cruz ponieważ w poniedziałek miał sprawy do pozałatwiania. W efekcie zostałem sam w 30 tysięcznym miasteczku oraz miałem pod sobą okoliczne wioski. Jednym słowem zostałem gospodarzem domu i parafii. Oczywiście długo to nie trwało ponieważ współbrat wrócił z Santa …

Ciepło, ciepełko …

Obraz
Powrót z gór a dokładnie z Cochabamby okazał się dobrym momentem, ponieważ już tęskniłem za ciepłem, wysoką temperaturą jaka jest na Guarayos. Wielki tydzień rozpoczęliśmy od wyjazdu do kościoła katedralnego który znajduje się w Concepcion - niecałe 300 km od Guarayos. Udaliśmy się tam w poniedziałek po obiedzie, aby wieczorem spotkać się z biskupem, księżmi i pozałatwiać kilka spraw duszpasterskich. We wtorek rano w gronie kapłańskim modliliśmy się brewiarz (ja jak zwykle się spóźniłem, ponieważ nie wiedziałem że będziemy mieli wspólne modlitwy – no cóż ja to zawsze mam swój świat …), po modlitwach w katedrze poszliśmy na śniadanie, po którym było kolejne spotkanie duszpasterskie i msza święta krzyżma … wiem wiem w Polsce ta msza święta jest w wielki czwartek rano … w Boliwii w warunkach misyjnych sprawujemy ją we wtorek. Podczas mszy świętej czułem się zaszczycony ponieważ to ja trzymałem dwa naczynia z olejami, które błogosławił biskup. Modlitwa błogosławieństwa się przedłużała a m…

Nigdy nie ufaj kobiecie :-)

Obraz
Czas wrócić na Guarayos czyli miejsca gdzie rozpocząłem moją pracę misyjną w Boliwii.
Szczerze mówiąc bardzo się cieszyłem z faktu, że na chwile wyjadę z Cochabamby aby przyjechać na Guarayos. Cochabamba jest jak dla mnie dużym miastem, natomiast Guarayos to tereny wiejskie gdzie króluje zieleń, dżungla i palmy.Powietrze jest czyste, słonce mocno przygrzewa, wysoka wilgotność powietrza, mnóstwo komarów … ale tęskniłem za tym … a chyba najbardziej za parafią którą zostawiłem. Teoretycznie ta parafia nie została porzucona przeze mnie ponieważ w ciągu tygodnia przyjeżdżał tam franciszkanin Boliwijczyk a na niedzielę Polak. Choć bałem się bo nie wiedziałem co zastanę po powrocie.
Kiedy przyjechałem dzieci na mój widok bardzo się ucieszyły, bo chyba to właśnie z nimi najbardziej się zżyłem. Przybiegły do mnie, przytuliły mnie … ja jak zwykle zrobiłem jakieś żarty, żeby było śmiesznie i tak rozpoczął się mój powrót do parafii. Oczywiście jak dorośli przyszli to jedna z pierwszych spraw którą…