wtorek, 16 maja 2017

Dwie stolice w jednym kraju?

Znacie mnie dobrze. Doskonale wiecie, że nie usiedzę na jednym miejscu. Z natury jestem wagabundą. Cochabamba choć jest ładnym miastem to jednak pociąga mnie poznawanie nowych ludzi, miejsc …
Wykorzystując kilka dni wolnego od pracy duszpasterskiej postanowiłem udać się do stolicy Boliwii. I tutaj rodzi się pytanie jak nazywa się stolica Boliwii? Jedni odpowiedzą La Paz ponieważ tam znajduje się siedziba rządy i prezydenta, inni stwierdzą że stolicą Boliwii jest Sucre … więc jaka jest odpowiedź? Stolicą konstytucyjną Boliwii jest Sucre, natomiast rząd znajduje się w La Paz. Dlaczego takie zamieszanie ze stolicami? Powodów jest wiele. Kiedyś napisze posta na temat mentalności ludzkiej i podziałów które tu panują. Mówi się że Boliwia jest bardzo oryginalnym krajem. Ta wyjątkowość wyraża się pod wieloma względami: mentalnym, kulturowym … Boliwia jest bardzo podzielona pod każdym względem: ludzkim, religijnym... Każdy region Boliwii jest inny i ludzie są inni - to jest moja prywatna opinia ale pod nią podpisują się także Boliwijczycy. 
Jak już wcześniej wspomniałem udałem się do stolicy czyli do … Sucre. Jest to piękne miasto położone w górach na wysokości 2700 m n.p.m. Ktoś kto ma problemy z wysokością górską nie powinien tutaj przyjeżdżać. Ja od czasu do czasu miałem tutaj chwilowe złe samopoczucie ale im dłużej siedzi się na miejscu tym organizm się szybciej przyzwyczaja do klimatu, ciśnienia i wysokości. Mimo iż wysokość górska sprawia tutaj nie raz problemy to warto przyjechać i zobaczyć to miasto o charakterze kolonii i architektury hiszpańskiej.
Przechadzając się po wąskich uliczkach Sucre pozostawia się za sobą liczne sklepy, targi, zabytkowe kościoły. Klimat jaki tutaj panuje sprawia wrażenie z jednej strony smaczku kulturowego jaki pozostawili po sobie Hiszpanie a z drugiej strony chaosu i nieporządku wywołanego przez boliwijski nieporządek. Z jednej strony gwar a z drugiej strony liczne zabytki wśród których znajduje się zamek Gloriety. Z nim związana jest ciekawa historia bogatego i bardzo chrześcijańskiego małżeństwa, które nie mogło mieć dzieci dlatego postanowili adoptować sporą ilość dzieciaków traktując ich jak swoje. Zamek który mieli jest duży więc dzieci miały się gdzie bawić :-)
Z wysokości wieży zamkowej można podziwiać okolicę. Oczywiście nic za darmo za wszystko tutaj trzeba płacić. Niestety obcokrajowcy płaca dużo więcej. Zazwyczaj w muzeach i innych miejscach kulturowych inny cennik jest dla Boliwijczyków oraz inny dla „extranjeros” czyli obcokrajowców. Wkurza mnie to nie raz, że ludzie wykorzystują nas obcokrajowców aby więcej zgarniać pieniędzy. Gdy tylko widzą „białego” oczy zaczynają się im tutaj świecić bo myślą że ze sobą mamy worki pieniędzy. No ale nie będę narzekał … ktoś mi powie: jak ci się nie podoba to wracaj do siebie… Mimo tych nierówności warto czasami być stratnym i poznać coś nowego. Tak sobie myślę, że idąc przez życie zawsze trzeba coś stracić by później zyskać. Trzeba ryzykować … oby mądrze i roztropnie …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.