Pod okiem Wielkiego Brata

Cochabamba mimo iż jest dużym miastem jest ciągle obserwowana... Ludzie sobie tutaj żyją swoim rytmem a na nich ciągle „ktoś” spogląda - niczym „Big Brother”. O kogo chodzi? Kto tak obserwuje ludzi? Kto im ciągle się przygląda? … Jezus Chrystus :-) a dokładnie jego figura.
Cochabamba znajduje się w dolinie, otaczają ja góry. Na wzgórzu św. Piotra znajduje się wysoka na 40 metrów statua Jezusa Chrystusa z rozłożonymi ramionami. Figura jest tak wysoka, że sprawia wrażenie iż obserwuje toczące się życie w Cochabambie. Postać Chrystusa jest niczym wielki brat, który przygląda się życiu w mieście. Kiedy wyjdzie się na wzgórze, a trzeba sporo nadreptać aby dotrzeć do figury można obserwować wspaniałe widoki.
Cochabamba jest miastem, gdzie ludzie mówią po hiszpańsku oraz w języku qechua (czyt. kechua). Ja osobiście ni w ząb nie znam qechua, ale na uniwersytecie studenci musza się go uczyć. Oczywiście jest to jeden z 36 języków regionalnych których używa się w Boliwii. Urokiem Cochabamby są malutkie place, gdzie można sobie usiąść i chwilę adorować zieleń, drzewa, kwiaty …
W Cochabambie my franciszkanie mamy tutaj aż cztery klasztory: trzy parafie oraz seminarium (gdzie ja aktualnie mieszkam) z kościołem św. Franciszka. Przy seminarium znajduje się nasza kuria prowincjalna, gdzie mieszka prowincjał. W najbliższym czasie właśnie tutaj w konwencie św. Franciszka będą zapadały decyzje dotyczące zmian personalnych w poszczególnych klasztorach. Jak już kiedyś pisałem mieliśmy tutaj zmianę zarządu prowincji, zmianę ministra prowincjalnego; a teraz nowe „szefostwo” będzie podejmowało decyzje związane z przeprowadzkami braci. Oczywiście i ja sam dowiem się gdzie pójdę pracować, ponieważ mój pobyt w seminarium jest tymczasowy.



Choć pobyt w seminarium jest dla mnie błogosławionym czasem, kiedy mogę pouczyć się języka, rozmawiać z braćmi studentami; to jednak brakuje mi życia parafialnego: a dokładnie wygłupów z młodzieżą, dziećmi, pracy parafialnej. Wiem, że za jakiś czas pójdę na parafię pracować i wpadnę w wir pracy na wioskach – w konsekwencji nie będę miał czasu nawet na to, żeby się spokojnie … pomodlić ;-)

Komentarze