czwartek, 30 listopada 2017

Jak co roku … punktualnie, regularnie

Pewne rzeczy w naszym życiu zdarzają się regularnie. Niestety nie można tego powiedzieć o moich postach :-)
W naszym klasztorze jest pewna roślina. Niczym na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się od innych, ale to co ma ona w sobie niezwykłego można podziwiać tylko raz w roku. Otóż na zakwita ona tylko raz w toku – na uroczystość Wszystkich Świętych. Jak się można domyśleć w tym roku także zakwitła – właśnie na 1 listopada. Tego dnia można było podziwiać jej kwiat, ponieważ później on więdnie i trzeba czekać kolejny rok.
Niestety ja nie jestem tak regularny jak ta roślina, nie pisze regularnie postów. Ostatnia przerwa w pisaniu była spowodowana tym że:    #%$@!^*&():”{<>?+   no to takie moje tłumaczenie. Myślę że zrozumieliście :-)
Natomiast listopad się kończy więc krótko napiszę co w tym miesiącu się działo.
Jak wiadomo początek listopada to uroczystość wszystkich świętych a następnie dzień zaduszny. Jest tutaj zwyczaj że na uroczystość wszystkich świętych dzieci przychodzą do kościoła przebrane za postacie biblijne lub jakiś świętych. Niestety w tym dniu dzieciaku muszą iść do szkoły więc sporo z nich nie miało możliwości uczestniczenia we Mszy Świętej.
Dzień zaduszny jest tutaj dniem wolnym. Ludzie przychodzą na cmentarze aby się modlić za zmarłych oraz uczestniczyć w Eucharystii, która w tym dniu jest sprawowana na cmentarzu. Niestety obecna polityka w Boliwii jawnie walczy z kościołem i w efekcie na niektóre cmentarze przyjechali policjanci i zabronili sprawowania Mszy Świętej. Nasi współbracia i ludzie musieli być posłuszni. No cóż … zostawię to bez komentarza.
Po tych dniach przyszła pora na celebrowanie moich urodzin. Z racji tego że zajmuje się tutaj kilkoma kościołami; to ludzie w każdym kościele przygotowali co nie co abym z nimi mógł przynajmniej przez chwilę poświętować. Był tort, wspólne zdjęcia, jakieś soki i kupa śmiechu. W klasztorze zrobiliśmy grilla aby świętować moje urodziny. Dużo szumu, życzeń itd. Na szczęście się to skończyło. Osobiście nie lubię świętować urodzin, ponieważ nie lubię jak jest dużo szumu wokół mnie. Doceniam i jestem wdzięczny ludziom za ich przygotowanie i zaangażowanie, ale dobrze że urodziny się odprawia tylko raz w roku.
Poza tym normalnie praca przebiegała: katecheza, praca z dziećmi i młodzieżą, odwiedziny tych, którzy pomagają nam w pracy duszpasterskiej … jak zwykle pracy i obowiązków nie brakowało. Dzięki Bogu samochód którym dojeżdżam do kaplic się spisywał dobrze, choć wcześniej były momenty kiedy lądował u mechanika. A propo mechanika … kiedy ostatnio byłem u niego, aby odebrać auto, które używam; chciałem zapytać czy zrobił wszystko i czy pewien element w aucie nie będzie tak dzwonił … słowo dzwonić się mówi „sonar” … a ja powiedziałem „sońar” a sońar oznacza marzyć … hehe… w efekcie zapytałem czy moje auto dalej będzie tak marzyć? Domyślacie się że było sporo śmiechu.
Takie to epizody miałem w tym listopadzie. Następnym razem postaram się napisać coś wcześniej, a nie jak teraz na koniec miesiąca. Ta regularność jest ważna nie tylko w pisaniu postów, ale przede wszystkim w życiu duchowym. Widzę to po sobie jak zabraknie solidności i regularności np. w modlitwie to potem dużo trudniej się do tego zabrać. Więc warto wypracować sobie jakieś regularne pory na rozmowę z Panem Bogiem i się tego trzymać. Ja musze też wybrać jakąś regularną porę na pisanie tych postów. Może wezmę przykład z tego kwiatka, który zakwita raz do roku … i będę pisał raz do roku … hehe … żarcik … Następny post będzie w grudniu.

Niech żyje regularność!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.